fotolog.pl

malem E&M

Indonezja(84)
Tajlandia(78)
Malezja(75)
Wietnam(59)
Chiny(54)
Kambodża(51)
Laos(43)
Singapur(14)
Sułtanat Brunei(9)

2018 12 11 10 9 8 7 6 5 4 3 2 1 2017 2016 2015 2014 2013 2012 2011 2010 2009



date: 09.04.2010 :: 08:51 Komentuj (0)

malem.fotolog.pl
     Jutro jedziemy do Wientian. Ze stolicy mostem przyjazni do Tajlandii. Szkoda juz opuszczac Laos. Jeszce tyle do zobaczenia;-) Ponoc w okolicy grasuja zbojcerze, ktorzy jak wiadomo- wszystko ciach ciach ciach na plasterki.



date: 08.04.2010 :: 13:44 Komentuj (2)

     No rzeke mamy splynieta, ale fotek nie dodamy bo aparat obrazil sie na kompa i udaje, ze go nie widzi. Skoro jednak Rosjanom udaje sie osuszyc Morze Aralskie to i my zywimy nadzieje na udane osuszenie aparatu. Jak sie uda wrzucimy fotki.
     Co do samego splywu to z jednej strony rozczarowanie- gdzie te tlumy pijanych ludzi i wartka rzeka? Z drugiej strony mielismy rzeke na wylacznosc. Co prawda pierwsza godzinke plawily sie z nami jeszce dwie bialaski, ale gdy usluszaly, ze do konca splywu maja jeszcze kila godzin, zaczely piszczec o taksowce i oddalily sie w przybrzezne szuwary. Za co im chwala.
     Poziom wody niziutki, czesto mozna przyszorowac zadkiem po kamieniach. Sa jednak miejsca, gdzie mozna sobie nawet ponurkowac, woda cieplutka. slowem: cudownie jest na wodzie;-) Jutro chcemy polazic po gorkach okolicznych a wieczorem pojechac do tubingowych barow na zabawe jak inni normalni turysci na splywie- czyli bez detek



date: 08.04.2010 :: 12:22 Komentuj (2)
http://malem.fotolog.pl/
Wyjatkowe zyczenia dla wyjatkowej dziewczyny. Sto lat Aniu.


date: 08.04.2010 :: 04:26 Komentuj (5)

Photobucket
     Vang Vieng jest podobne do pekinczyka, tzn male i brzydkie ale kochane. I kto tu byl wie, ze mozna sie od tego miejsca uzaleznic;-) Przed nami glowna atrakcja tego miejsca: splyw rzeka na detkach i zwiedzanie nadrzecznych barow. Jesli nie zatopimy aparatu wieczoraem wrzucimy cos na bloga.



date: 07.04.2010 :: 08:17 Komentuj (0)

http://malem.fotolog.pl/
http://malem.fotolog.pl/
     Buddyjskie domki duchow. Kamien wegielny wszelkich budynkow, ochrona przed zlosliwymi duchami, miejsce zostawiania duchowej strawy.



date: 07.04.2010 :: 07:54 Komentuj (0)
http://malem.fotolog.pl/
Mowilismy sobie koniec focenia mnichow no i nie wytrzymalismy. Mnich albinos jak Sylas u Browna.

http://malem.fotolog.pl/
Zalowalismy, ze nie mamy ziemniakow. W takim zarze powinny sie zrobic;-)

http://malem.fotolog.pl/
Domalowac oczko temu misiu.

http://malem.fotolog.pl/


date: 07.04.2010 :: 06:11 Komentuj (0)

     Ilosc odwiedzin bloga przerosla darmowe mozliwosci photobucketa, wiec kilka godzin foty byly niewidoczne. Przeszlismy na pro i teraz wszystko powinno byc ok. Dzieki za wszystkie odwiedziny, specjalne pozdro dla Miecia Sarenki;-)



date: 07.04.2010 :: 06:01 Komentuj (1)

Photobucket
Photobucket
     Napisalismy, ze Azja przestala porazac nas egzotyka no i masz. Minute pozniej autobus zatrzymuje sie przy malutkim straganiku w gorach. Przerwa na lunch, pod warunkiem, ze ktos lubi szczury. Nic innego do kupienia nie bylo. Zreszta nie jestesmy do konca pewni co to bylo: moze jakis azjatycki smakosz, albo biolog nam podpowie.



date: 07.04.2010 :: 05:31 Komentuj (1)

     Kilka dni w Luang Prabang z perspektywy milosnikow zabytow i wycieczek zorganizowanych zupelnie zmarnowalismy. Zaprzepascilismy okazje zwiedzenia 30 swiatyn, okolicznych wodospadow itp atrakcji. Ze zdziwieniem odkrylismy jak bardzo spowszedniala nam egzotyka Azji. Zaprzestalismy fotopolowan na mnichow, na targ idziemy szukac jedzenia a nie widoku bezglowych zab czy innych dziwactw.


      Spowolnilismy rytm podrozy. Spora w tym zasluga panujacych upalow. Kiedy krew staje sie gesta, ruchu powolne, a najdrobniejsze czynnosci wydaja sie niewykonalne, najlepszym rozwiazaniem zdaje sie zostac flegmatykiem. Zreszta jesli wszedles miedzy wrony... Laotanczykow przy calej sympatii dla tego narodu nie mozna nazwac wulkanami energii.


      Zastanawialismy sie dzis jakie narkotyki zarzucaja lokalsi jesli na zrobienie porannego omleta potrzeba im okolo godziny? Moze to jakas nieznana Zachodowi produkowana z krokodyli laokaina spowolniajaca tetno do kilku udzerzen na minute? Nie wiemy tego na sto procent ale cos musi byc na rzeczy. Czujemy, ze nasza podatnosc na hipnoze wzrosla niewiarygodnie i az boimy sie pomyslec o czyms takim jak wahadelko czy metronom. Mimo, ze wciaz oddychamy zwyklym powietrzem mamy wrazenie, przebywania pod woda. Wszystko dzieje sie w zwolnionym tempie- Laosowi brakuje jakis kodekow czy cos.


      Inna sprawa, ze z ta powolnoscia Laosowi do twarzy. I nam tez sie podba ten brak pospiechu, senna atmosfera i otaczajacy nas spokoj. No i bardzo lubimy usmiechnietych i uczciwych mieszkancow. Zwykla laotanska godzina trwa okolo 68 minut wiec nasze europejskie czasomierze trzeba czesto przestawiac ale to drobne niedogodnosci;-)



date: 05.04.2010 :: 07:51 Komentuj (4)

     Kochani zyczymy Wszystkim pieknych swiat i mokrego dyngusa. Wczoraj zamiast uroczystego swiatecznego sniadania, mielismy niezapomniana wielkanocna kolacje nad brzegiem Mekongu. Z poznanymi Polakami podzielilismy sie gotowanym niestey na miekko jajkiem. Niebawem buddyjski nowy rok i bitwy wodne, wiec smigus dyngus tez nas nie ominie.

Następne Poprzednie